Poland
Początkowy impuls.
„Nigdy też nie było wiadomo czy będzie to ABBA, Nirvana, czy Pink Floyd. Od czasu dostępu do internetu sytuacja stała się o wiele prostsza"- dodała.
Na wtorkowym koncercie obecnych było wielu żyjących na Węgrzech młodych Irańczyków. Zdaniem Kusanedżada – spotkał ich podobny los jak koncertujący zespół, zmuszeni zostali do opuszczenia kraju, żeby żyć, żeby się uczyć, lub by móc robić takie rzeczy, które są w Iranie zabronione.
Bardzo miłe uczucie móc podzielić się z nimi czymś, a jednocześnie przykro nam, że nie możemy zrobić dla nich więcej – powiedziała.
R O Z W I N I Ę C I E
Każdy naród ma swoją nędzę. Im więcej czytam historię Anglii, Rosji, Norwegii, francuską czy amerykańską, we wszystkich z nich znaleźć można mniejsze lub większe tragedie.
Każdy z tych narodów chodzi przez siebie wytyczonymi ścieżkami, odpowiadającymi swojemu losowi. Mimo tego każdy naród ma z czego się cieszyć lub czym martwić się, choć ich metody mogą być podobne. Są tacy którzy piją, którzy klną, którzy smucą się w sobie, i są tacy którzy próbują nie przyjmować tego wszystkiego do wiadomości.
Żaden naród nie jest szczególny, ale wszyscy powinni znaleźć to, w czym są dobrzy i co mogą dodać do wspólnego dobra. Jeżeli znajdziemy to coś – jeżeli dany kraj znajdzie to coś – wtedy bezustannie należy tym się zajmować dla doskonalenia tej właściwości, tej cechy, gdyż tym może wziąć udział w oceanie wszechświata.
Nie ma tu znaczenia ani kolor skóry, ani postać Boga, a jedynie to kim jest i co może dać światu. I nawet to nie jest najważniejsze co może dać, ale to żeby przeżyć to w sobie. Niech będzie sobą, a potem zobaczy się kto i jak tym oddziaływał.
Jednopaszczyznowa ludzkość skazana jest na śmierć, gdyż Bóg nie stworzył nas jednopłaszczyznowo. Nawet Scytowie nie byli jednorodni, ojej, i to jeszcze jak. Skadali się z tysiąca odłamów, z tysiąca szczepów, z tysięcy zwyczajów i humorów, a do tego był tam cały olbrzymi azjatycki kontynent. A dziś co z tego zostało?, o czym mówi dla przykładu wyżej wspomniana wiadomość: rozczłonkowanie.
Cieszę się z tej wiadomości, choćby z powodu jej znaczenia.
Węgrzy – w oparciu o świadectwo 200-tu, 300-toletnich książek historycznyh 1) pochodzą od syna Noego, Jafeta, od syna Jafeta Madaj'a, który był praojcem północno-irańskich Medów 2) . Z kolei wśród tychże Medów żył szczep Magów, którzy byli praojcami Węgrów. Znaczenie słowa „Magyar" (Węgier) – oznacza wspólnotę kapłanów-magów.
Człowiek odpowiedni „Magyar"- owi oznacza człowieka żyjącego życiem duchowym, potrafiącego wzbudzić w sobie Boga. Jest to pojęcie, ale dzisiaj jest to też i nazwa narodu.
Jednym ze szlachetnym naszych czynów może być to, gdy własny naród uszlachetniamy na „Magyar'a", w taki sposób, jak to szczepy naszych praojców, szczepy Magów robiły i oddziaływały na inne szczepy celtyckie oraz na sąsiednie, dla przykładu heleńskie, lub później na narody europejskie.
W czasach Św. Władysława tu wolno było się żenić księżom, nie trzeba było obawiać się pedofilii. Posiadamy takie wzorce, które są dobre, które warto pokazać światu - nawet jeśli trzeba zrobić to powtórnie – gdyż tylko my potrafimy pokazać siebie, obcy nie będą pokazywać kim my Magyar-zy (Węgrzy) jesteśmy.
Gorycz Żydów, albo właśnie interes polityczny niech będzie dla nas lekcją przykładu. Nam nie wolno kupczyć, ani nie wolno być samolubnymi. Inne narody dostaną to samo zwierciadło, one też muszą nauczyć się nie rozpaczać, ani też nie nienawidzieć obrazu, który im postawią przed oczy.
Kiedy Hunowie zbisurmanili się i nie przestrzegali zasad rozrodu, starych praw, wtedy dostali dużo małych Chińczyków jako zwierciadło, w które musieli spojrzeć. Przez tysiąclecia walczyli przeciwko nim, aż w pewnym stopniu przywykli do ich nauk, do ich odmienności.
Kumani, kórzy należą do huńskich pobratymców, w XI w. z wielkim zgiełkiem napadli na nasz kraj 3) i nasz król musiał toczyć przeciwko nim wojnę. A dziś czyż nie każdy z nas nie poda ręki mężczyźnie czy kobiecie ze szczepu Kumanów, czy Jazygów.
Czas zrobił, że staliśmy się jednorodni, zżyliśmy się. Spędził nas razem i połączył wspólny los. Być może ta myśl była przewodnią nicią nauk spisanych przez Św. Stefana, a przeznaczonych dla jego syna, księcia Emeryka, mówiących o sile kraju w wielonarodowości.
Dziś, gdy rozpaczasz z powodu wielu obcych, masz przed sobą jedyną drogę, ty wzmocnij się, gdyż to ty jesteś tu gospodarzem. Dlatego też dopóty wolno nam rozpaczać, dopóki znowu nie będziemy panami u siebie. Naszym kłopotem nie są obcy, nasi zapomniani pobratymcy, bo dlaczego nie moglibyśmy być z nimi, ale to jeśli sami zrezygnujemy z własnego samostanowienia. My musimy stać się dumnymi Węgrami, a to jest możliwe poprzez samoocenę osiągalną za cenę wielu osobistych wewnętrznych prac nad sobą, czym nie może nas dosięgnąc nic innego jak chwalebny blask.
Europa czeka na to, by Węgrzy dali przykład, ale nie przykład sam wsobie, ale dla wszystkich, by pokazali co umieją. Europa wtedy będzie wstanie podnieść się, kiedy Węgry rozpoczną tę pracę i pociągając za sobą sąsiadów, gdyż niemożliwym jest podniesienie się z bagna, ponad innych choćby o jeden stopień. Takiej iluzji my nie osiągniemy. Nie wiem kiedy, ale cień takiego zadufania padł na nas, choć to nie jesteśmy my. Nam nie wolno być hardymi tylko dlatego, żeby stać się Węgrami. Przykładem jest dla nas duchowość naszych praojców Magów, która unosi ze wszystkich ścian starych domów, w kurzu półek z książkami, w spojrzeniach naszych sąsiedów. Mamy ponadto spóściznę od Boga, duchowe spóścizny o tym jak Paulini strzegli ciała Św. Pawła Pustelnika, o tym jak nasi królowie strzegli relikwii Pana Jezusa , o tym, że po ziemi naszego kraju stąpał Św. Władysław, ten który otworzył nową erę na świecie, erę rycerskości, o Macieju Hunyadim, który nie pochodził z królewskiej krwi, a który mimo to był największym królem jaki kiedykolwiek był. 4) (pisał o tym Tancsics Mihály – pod pseudonimem Andorlaki – w roku 1855, kiedy został zwolniony z więzienia).
Najważniejszą rzeczą jaką mamy dzisiaj, jest charakter, ten charakter, który może mieć każdy, nawet bez ukończenia szkół. Jeżeli nie wrócimy ku posiadaniu charakteru, nie znaleziemy przed sobą narodu, ani dziś, ani jutro, ani nigdy. I nie wolno nam o to oskarżać Boga. ON może jedynie uszlachetniać charakter, ale nie może go dać. ON dał ci go wtedy kiedy cię stworzył. I ten charakter i teraz jest z tobą. Nie zadawaj się z człowiekiem bez charakteru, to jest takie proste. Wyczujesz go u drugiego człowieka. Możemy stać się krajem charakteru, i staniemy się nim, jeżeli jesteś wstanie zrobić coś ze swoim. Zrobić go pięknym, błyszczącym, wyszkolić go tak jak polecił ci Dobry Bóg. Bo ON polecił ci, żebyś takim się stał jakim tylko możesz, ale drogą uszlachetniania charakteru. To otrzymaliśmy od NIEGO. Na ile to będzie wystarczające? Uwierz, na wiele. Ponieważ 3 – 4 ludzi z charakterem, kiedy połączą się, spojrzą sobie w oczy, poczują charakter drugiego, wtedy tam rozpoczyna się eksplozja w przestrzeni. A to już zaczyna nazywać się kulturą. Dlaczego? Ponieważ charakter rodzi sztukę i sztukę życia. Wielorakość sztuk o podstawie charakteru rodzi kulturę. Kultury nie trzeba robić, ale dać jej się urodzić. Kultura tam może się urodzić, gdzie są ludzie z charakterem promieniują światłem. Taką kulturę tylko Bóg może uświęcić, który i teraz czeka na to byś był zdolny do jej przyjęcia, do przyjęcia dobrego, pięknego, do przyjęcia życia.
Uwierz, że niewiele stracisz, jeżeli ukształtujesz się na człowieka. Uwierz, że nie jesteś winny nikomu nic wtedy, kiedy swoje siły i czas poświęcisz swojemu charakterowi a nie na kredytowi. Ponieważ człowiek z charakterem jest wolnym, a wolny człowiek otrzyma wszystko, gdyż wszystko ku niemu ciąży, co tylko dobrego znajduje się w przestrzeni, ponieważ on sam jest dobry. Możemy stać się krajem obfitości, jeżeli są wśród nas ludzie z charakterem. Miernych, złoczyńców znajdziesz na kopy, a żywych, z charakterem tylko niewielu. My musimy ich podnieść, dać im szansę, gdyż dobry przykład podnosi, tylko dobro pomaga nam w wyzwoleniu się, razem dążyć w tym samym kierunku. Nie wolno ci nikogo odtrącić, nawet wtedy gdy brak mu rozumu. Swoją postawę uzyskasz nie za sprawą twoich pieniędzy, nie z powodu twojego stanowiska, ale za sprawą siły twego charakteru. Pozostań czystym, a twoje zachowanie da przykład. Stań się wolnym, a gdy osiągniesz to, twoja dusza będzie błyszczeć.
Napisałem to o świcie 15-go kwietnia roku pańskiego 2010-go.
- - - - - - - - - - - - -
(1) Dla przykładu Joákim Szekér w r. 1791, lub Bálint Kiss w r 1839 w pracach historycznych.
(2) Znane jest takie wyobrażenie, pogląd badaczy (w oparciu o A. Grandpierre), że od dawna, to znaczy od wielu tysięcy lat w Niecce Karpat mieszkały szczepy Magów, a ich emigracje stąd wyruszały, a nie z innch źródeł. Ze znanych dzisiaj – a pochodzących z tamtych czasów - ksiąg historycznych, czas historyczny liczony jest od Noego, od ostatniego „wielkiego" bliskowschodniego potopu, i to właśnie z Bliskiego Wschodu, z północno-irańskiej stolicy Ekbatanu, wywodzone jest pochodzenie Magów od żyjących tam Medów.
(3) Pierwsze wdarcie się ich do kraju miało miejsce w roku 1070-tym. Według kroniki Thúróczi, II. 49. – „Zrobili wielkie spustoszenie i rabunek w okolicach Nyír, aż do miasta Bihar, pędząc ze sobą wiele kobiet i mężczyzn oraz wiele bydła." Król Salamon z królewskimi książętami, László i Géza pokonał ich w walce pod Cserhalm i wypędzili ich. W roku 1081-tym Kumani pod wodzą Kutest powtórnie napadli na kraj, na okolice Máramaros. Wtedy król, Św. Władysław, wypędził ich z kraju. W roku 1089-tym po raz trzeci napadli na kraj, wtedy też Św. Władysław zwyciężył. Pokonani tylko pod tym warunkiem mogli zostać w kraju, jeżeli przyjęli chrześcijaństwo, osiedlając się w krainie Jazygów , itd. Péter Horváth: Rozprawa o pochodzeniu Kumanów i Jazygów, o ich dawnym i obecnym stanie, Pest 1823. p.55-56.
(4) „( ...) musimy się przyznać, że on był nawiększym królem Węgier. (...) on nie pochodził z krwi królewskiej, ale był potomkiem szlachcica, (ojciec chwalebnymi czynami wojskowymi wspiął się na wyżyny), ale władcy u których w żyłach płynęła królewska krew nie bardzo przyjmowali go równym sobie(...) – Máté Andorlaki ( pseudonim Mihály'a Tancsics'a), Kronika Węgierska, Pest 1859. p.116.
| < Előző | Következő > |
|---|


